Zdjęcia doczekały się w końcu obróbki... Jakoś nie było wcześniej mocy...
Zawieszka w zawsze do siebie pasującym zestawie kolorystycznym czyli granat z czerwienią. Parę rzeczy zrobiłam już w takiej kombinacji i nadal mi mało...
Główne techniki to soutache a kiedyś haft krzyżykowy, haft matematyczny oraz decoupage, szydełko, druty i inne techniki w śladowych ilościach w zależności od potrzeb: frywolitki, wiklina papierowa, szycie, koraliki i może coś nowego się urodzi...
Zdjęcia doczekały się w końcu obróbki... Jakoś nie było wcześniej mocy...
Zawieszka w zawsze do siebie pasującym zestawie kolorystycznym czyli granat z czerwienią. Parę rzeczy zrobiłam już w takiej kombinacji i nadal mi mało...
Kolczyki powstały dzięki wyzwaniu w grupie FB (szczegóły TU). Podgląd niestety tylko dla członków grupy.
Dopiszę więc, że biżuteria miała być zimowa w kolorach również zimowych a dodatkowo miała zawierać jakiś zimowy element. Połączyłam różne sznurki i efekt wyszedł dosyć ciekawy... Jako zimowy element dodałam śnieżynki.
Niestety zdjęcia nie oddają efektu końcowego...
Bransoletka powstała na letnie wyzwanie... takie połączenie kaboszonów z kolorem morskim chodziło mi po głowie już dawno... Bransoletka miała być prościutka... ale oczywiście zaczęłam kombinować i wyszła jaka wyszła... czyli sznurki same się układały... Tym razem w roli głównej jedwab grecki...
W roli głównej kaboszon ceramiczny pokaźnych rozmiarów... Początkowo miał być otoczony brązami, ale jakoś po przymiarkach wydało mi się to za ponure połączenie... i tak powstała wersja z nieśmiertelną zielenią... taką zgaszoną jesienną...
W tej pracy pierwszy raz wszywałam taką wersję koralików toho... efekt mi się podoba, pewnie trzeba go będzie niedługo powtórzyć...
Kwadratowe kaboszony (szklany i z żywicy) oraz sześcianiki hematytu zamknęłam w klasyczną formę... Chciałam się pobawić z przyszywaniem takich sześcianików oraz szyciem ozdobnego sznurka prążkowanego... Kolor sznurków dopasowany kolorystycznie do kaboszonów... Tym razem sznurki polskie w roli głównej.
Poszperałam w przydasiach i w oko wpadły mi howlity... Nie miałam tylko pomysłu jakie kolory sznurków do nich by pasowały... aż w końcu olśniło mnie, że uniwersalna czerwień... Dodałam kulki jadeitu, trochę toho i jakoś mi czegoś brakowało... i znowu olśnienie... na wykończenie sznurek skręcany... Nie mam za dużo doświadczenia z tym sznurkiem, może trzeci raz przyszywałam... ale chyba wychodzi mi coraz sprawniej...
Jako pierwsza w tym roku powstała przypinka do czapki...
Wyciągnęłam sfatygowaną już czapkę... ale bardzo ją lubię... i wymyśliłam że pasowałoby zrobić do niej przypinkę... W zimie kolczyków raczej nie noszę bo pod czapką niewygodnie... a tęsknota jest...
Ostatnią pracą w roku 2021 są kolczyki. Starałam się je dopasować do wisiora, który robiłam wcześniej...
Wyznacznikiem było jakieś podobieństwo do wisiora, użycie taśmy, podłużny kształt i niezbyt duża wielkość... Wszystko udało mi się połączyć... Kolczyki nie są może zbyt wymyślne, ale niepowtarzalne w swoim rodzaju...
Druga spineczka jest różowo-fioletowa. Delikatne odcienie pomponików wkomponowałam w podobne sznurki soutache...
Zasypały mnie kolorowe pomponiki... dużo z nich jest w kolorach, których raczej mi nie pasują... i tak się zastanawiałam do czego można byłoby je wykorzystać.... tak oto powstały spinki... Pierwsza z nich w kolorach wesołych: neonowy żółty (aż trudno mi było dobre zdjęcia zrobić...), kolorowa papaja i pomarańczowy.